logonajstarszy wizerunek godła Lublina Sekcja ROBIĘ prezentuje receptury, które materializuję; PROMUJĘ to rzeczy polecane, biorę od znajomych; MAM to zapasy, mienie powarsztatowe, promo itp., BAZA to opisy składników, źródła itp. itd.
 
Wszystkie prezentowane tu poglądy mają charatkter jedynie informacyjny, są moimi opiniami, których źródła chętnie udostępnię. Ja informuję,
  Służba Zdrowia zajmuje się leczeniem albo ratowaniem życia, ale nie wyleczaniem, czy ratowaniem zdrowia - to każdy musi robić sam...
lędźwian,
olejki eteryczne,
chemia (DMSO, chlorek magnezu, boraks, kwas l-askorbinowy, soda oczyszczona, nadtlenek wodoru, rafinowany olej kokosowy, tiosiarczan sodu, ziemia okrzemkowa)...
odwrócona osmoza i inne filtry wody,
różności z zielonyklub.pl, ecospa.pl, BioMus...
 

 

Kasza gryczana, prażona, najlepsza na Świecie

 
Od kilku lat męczy mnie kwestia z jednej strony braku powszechnej znajomości gryki, a z drugiej jej jeszcze bardziej powszechnego skażenia roundupem. Chwaląc ją, trzeba ostro zaznaczać, że tak – gryka!, ale tylko z pewnego, wolnego od kropienia trutką źródła. W końcu trafiłem na nie dość, że bezpieczną, to kapitalną w smaku kaszę od pana Jurka Kowalczyka. On sam - będę go jeszcze cytował – zwraca uwagę, że prażył ją mistrz w tym fachu, a ja przeprowadziłem degustacje na kilkudziesięciu już osobach – i nikt nie podważył mojej tezy, że istnieje jakaś lepsza, przeciwnie, nawet weterani rynku młynarsko-kaszowego pokazywali uznanie. Zatem wpadło mi w ręce doskonałe narzędzie do promocji gryki, przy okazji zwracania uwagi na kwestię roundupu.
Gdybym miał czas, napisałbym książkę o tej roślinie, jest dość interesującego materiału. Ale go nie mam, więc wyprodukowałem poniższy tekst, koncentrując się na tej konkretnej kaszy gryczanej: najlepszej na Świecie.

Uwaga: wysyp ciekawostek zaowocował róznymi dygresjami i wtrąceniami. Dla przejrzystości umieściłem większość z nich w formie przypisów, mam nadzieję że w postaci hiperlinków powinny być wygodne w obsłudze. Wystarczy kliknąć w numerek przypisu, jak ten po prawej, minuspierwszy i ...: -1,
 

Oh, my Kash!0

Co wiemy o kaszy gryczanej? Sporo, bo to fantastyczna kasza. Ale nie dość sporo.

Gryka zwyczajna, z której robi się kaszę, należy do rdestowatych. To znaczy, że jest mocna, samodzielna, odporna na choroby, uprawiana potrafi zdziczeć i radzi sobie na własną rękę. Jest łatwa w uprawie, wystarczy słaba, nawet kwaśna ziemia, byle wody miała dosyć.
To roślina zdecydowanie jadalna – ma mnóstwo zastosowań, od zup, przez dania główne, po desery, ale też paszowa, miododajna, lecznicza itp. itd. Nic dziwnego – do wojen światowych była podstawą wyżywienia znacznej części globu1. Pod względem produkcji gryki zwyczajnej Polska jest piąta na świecie, po Rosji, Chinach, Ukrainie i Francji, zaraz przed USA2. Tylko że gryka francuska, amerykańska, podobnie zresztą jak w innych krajach przemysłowego rolnictwa, ma wielką wydajność, przy marnej jakości, co sprowadza ją do roli rośliny pastewnej. Nie wiem jak wyglądamy pod względem produkcji kaszy gryczanej palonej, ale zakładam, że należy się trzecia lokata po Rosji i Ukrainie.3 W Polsce centrum uprawy to Lubelszczyzna, z zagłębiem kaszarskim w okolicy Janowa Lubelskiego. Ale ta, którą uważam za najlepszą, pochodzi z Juliopola, gm. Siemień, niecałe 50 km na północ od Lublina4.
Z bliska wygląda tak:
kasza gryczana z bliska
 
O zaletach innych surowców pozyskiwanych z gryki napiszę przy innych okazjach5 – jest cenne ziele, jest kasza niepalona, jest kasza krakowska6. Jest mąka7. Jest też cała historia gryki - tatarki albo hreczki. Ta ostatnia, gryka zwyczajna jest źródłem terminu hreczkosiej, co świadczy o tym, jak ważna była ta roślina kiedyś w naszym rolnictwie. Tak samo, jak kolejna, popularna na Świecie jej nazwa: czarna pszenica.
Wracając do samej kaszy zwanej też grucą, poganką, pogańskimi krupami...8
Kasza gryczana bogata jest w: błonnik (ok. 6%), sole mineralne (od tych wpływających na odporność: wapń, fosfor, magnez, po żelazo, nikiel, kobalt, miedź, cynk, bor oraz jod), witaminy (B1, B2, P i PP - cały zestaw dobry dla układu nerwowego), to też jedno z najlepszych źródeł rutyny, a także innych polifenoli, kwercetyny i kwasów organicznych. Prawie 70% ziaren to węglowodany, aż kilkanaście procent białek (w Polsce ok. 13%) i ok. 3% tłuszczów. Białka gryki są cenniejsze niż białka zbóż, a zbliżone wartością i strawnością do białek roślin strączkowych.
Jest dobrze, ale to nie wszystko:
  •  Kasza gryczana nie zakwasza organizmu - w przeciwieństwie do innych kasz9,
  •  Nie zawiera glutenu, w diecie bezglutenowej można grykę wrzucać w każdej postaci10,
  •  Pasuje do lekkich w kalorie diet – 100 g to 336 kcal (sucha, ale już tylko 92 kcal po ugotowaniu), przy dużej zawartości błonnika.
 
Kasza palona, prażona jest mniej wartościowa, ponieważ w procesie podgrzewania ginie część składników, w zamian za smak. Jest to kompromis, przyznaję. Ale osobiście idę na niego11, ponieważ przyglądnąłem się różnicom składu między kaszą nieprażoną i prażoną12 – i nie jest to kompromis dyskwalifikujący: jakieś 2% mniej białek, w zamian za parę więcej węglowodanów. Oczywiście odrobinę mniej tłuszczu i wody, mniej witamin B2 i B3 - ale za to więcej B1 i B6. Makroelementy trochę gorzej, zwłaszcza mniej potasu, w którego miejsce troszkę więcej sodu. Mikroelementy bez większych różnic.
Ponadto medycyna ludowa13, podaje zalety właśnie takiej, prażonej kaszy: jest pokarmem rozgrzewającym oraz tamującym nadaktywność różnych naszych rurek – czy to zbyt obfite miesiączki, czy biegunkę14.
Reasumując, w odróżnieniu od zwykłej, białej pszenicy – czarna pszenica, gryka to samo zdrowie15. Prawie samo, ale o tym za chwilę.
 gryka w polu z pixabay.com
Wróćmy do smakowitszych walorów mojej ulubionej kaszy gryczanej. Najlepiej będzie zacytować jej wytwórcę, pana Jerzego Kowalczyka, działającego pod marką ETNO Szopa:
Kasza gryczana – prażona, z naszego gospodarstwa, została pozyskana z gryki, która rosła bez grama nawozów i środków ochrony roślin. Przed zbiorem nie była randapowana, wysuszona na słońcu. Wieloletni kaszarze z Górki Lubartowskiej są nią zachwyceni. A prażył ją 70-letni Kazimierz Sobich, najlepszy kaszarz w województwie lubelskim, albo i w całym kraju.
Spróbujcie „na surowo”, nie można zapomnieć smaku! (Można codziennie rano jeść „na surowo” garstkę albo łyżkę, tak robią starzy kaszarze i do długich lat zachowują młody wygląd).
A gdy ją zjecie po ugotowaniu, nie będziecie mogli przestać myśleć o następnym posiłku z naszej kaszy.
Sposób przyrządzania:
  • Dwie części wody
  • Jedna część kaszy (szklanka wystarcza na obiad dla dwóch osób i jeszcze zostaje)
  • Pół łyżeczki soli
Osoloną wodę doprowadzamy do wrzenia, wówczas wrzucamy kaszę i przemieszujemy, zmniejszamy ogień, żeby woda tylko bulgotała, gdy kasza wchłonie całą wodę (nasza dość szybko się gotuje, 10-15 minut), zdejmujemy garnek z ognia – można jeść, a jak kto woli to może jeszcze przykryć na parę minut garnek pokrywką.
Trzy łyżki tak ugotowanej suchej kaszy i kawa i już śniadanie gotowe, można wskakiwać na traktor, głodu nie czuć po takim posiłku 3-4 godziny.

Pozdrawiamy i życzymy smacznego
Iwona i Jerzy Kowalczykowie15a
 

Teraz o wadach kaszy gryczanej. Albo dodatkowcyh zaletach, zależy z której strony patrzeć.

Otóż, w kapitalnym artykule Alchemiczna pochwałą gryki Andrzej Kozłowski pisze m.in. tak16: „O tym, że jest to roślina szczególna, świadczy niepowtarzalny w smaku miód. Ludzie jedzący grykę staja się waleczni, przedsiębiorczy i nie zasklepieni w sobie. Trochę nieobliczalni. Mocni wewnętrznie”.
Zatem, jeśli bardzo chcecie stać się waleczni, przedsiębiorczy, nie zasklepieni w sobie, trochę nieobliczalni, mocni, to po pierwsze – testuję na sobie, wygląda na to, że działa, ALE zaznaczam, że nie należy przeceniać tych cech :) Ale, po drugie, ostrzegam przed radykalizmem: jeśli chcecie za bardzo się wzmacniać, mężnieć, czy w ogóle stać się nie tylko trochę, ale kompletnie nieobliczalnymi szajbusami - w tym celu wcinając samą grykę, to jest mały problem.16a Otóż są w gryce takie substancje, odkryte chyba tylko w niej, które nazywa się fagopirynami17. Mają one następującą właściwość: kiedy gryka i jej pochodne całkowicie dominują w pożywieniu, dochodzi do tzw. fagopiryzmu17a. Skóra hreczkożera17b robi się bardziej podatna na oparzenia słoneczne, wzrasta też wrażliwość na zimno. Widać więc, że nie jest to jakaś katastrofa17c. Jak ktoś się boi trudnej do wystąpienia sytuacji przedawkowania18, to i na samej gryce waleczny się nie stanie... I objawy nie są straszne, a przy tym odwracalne.

A że nie wszyscy marzą o męstwie i walce, hedonistkom i zmęczonym obydwu płci polecam inny artykuł doktora Kozłowskiego pt. Kąpiel w gryce to najprzyjemniejsza z kąpieli :)
 

I na koniec gwóźdź prog...   do trumny. Czyli desykacja.

Ja nazywam ją roundupa19.
Chodzi o pryskanie ziaren flagowym produktem najbardziej korporacyjnej z korporacji: Monsanto20. Słyszeliście o Roundupie w gryce i rzepaku? Wiele osób wciąż nie wie, co zjada. Żeby w skrócie przedstawić tu problem, polecam dobry artykuł na ten temat w Nowej Trybunie Opolskiej z 2013 roku. Tu zacytuję tylko mój "ulubiony" fragment:
Adam Koryzna, rolnik i działacz stowarzyszenia "Koalicja na rzecz Nowoczesnego Rolnictwa", nie widzi niczego złego w stosowaniu roundupu na krótko przed zbiorem plonów. Nawet jeśli rzepak jest później wykorzystywany do produkcji oleju lub margaryny. - Dopóki preparat jest dopuszczony do użytku w Polsce, ja będę go używał zgodnie z informacjami na etykiecie - mówi Koryzna. - Pryskam nim rzepak już od ponad 20 lat i daje to znakomite efekty. Koryzna pytany, czy słyszał o negatywnych opiniach dotyczących roundupu, odpowiada, że są one przesadzone21
 
Kasza gryczana jest, jak widać, wspaniałym jedzeniem. Upraszczając trochę, ale zbytnio nie zmieniając ogólnego obrazu mogę napisać, że: do końca XIX wieku stanowiła ona podstawę żywienia wielkiej części Świata. By to zmienić, by uzależnić rolników i konsumentów22 od opartego na chemii przemysłu, usunięto grykę - czarną pszenicę, zastępując ją białą, przemysłową pszenicą, z wszystkimi jej wadami - zależnością od herbicydów, biedniejszym składem, glutenem-mutantem itd. - i jedną zaletą: wydajnością z kwintala...23 Roślina o wszystkich tych właściwościach bardzo ograniczała potencjalne zyski różnych gałęzi przemysłu opartych na patentowanych syntetykach. Nie poszło z nią tak łatwo, jak z psychoaktywną konopią24, więc wyrugowanie trwało dużej i miało inny schemat – zastąpiono odmiany zdrowe, bogate pastewnymi, obficiej plonującymi, plus wspomniana już ekspansja glutenowej pszenicy. A teraz, kiedy gryka zaczęła wracać do łask, bo każdy szukający zdrowego jedzenia, prędzej czy później pozna właściwości tej roślinki, to jest ona skażona glifosatem... Fani „ekologicznego jedzonka” jedząc skupową kaszę kastrują chemicznie siebie i swoje potomstwo. Nie wiedząc, bo o tym się nie mówi, bo mamy ważniejsze problemy teraz...
Będę powtarzał do skutku:25  kasza gryczana tak, ale z pewnego źródła. Ja mam takie, najlepsze.
 
 
Przypisy:

-1
...by treść przypisu znalazła się na górze ekranu. Teraz wystarczy kliknąć znowu na -1 po lewej, by wrócić do punktu wyjścia... 

0
oh, my kash! - ładne hasło reklamowe? Staram się unikać anglicyzmów, ale to wyszło bardzo sympatycznie, przy okazji występu Teatrzyku Warzywnego - doskonałej tajnej broni Kooperatywy Lubelskiej. To oni stworzyli to hasło - i wywołało spory entuzjazm, niezależnie od wieku odbiorców.

1
A przy okazji - to ona zwalczała chwasty zanim pojawiły się chemiczne herbicydy, czy pomagałą zapobiegać nadwadze, cukrzycy, nowotworom...
2 Dane z 2014 r.
3 To na ziemiach dawnej, znacznie większej Rzeczypospolitej i na Rusi robiono z gryki kaszę – to jest źródło kashy, to dzięki emigrantom z Rosji, Polski i Ukrainy Stany Zjednoczone mają kaszę gryczaną. Jesteśmy jej wszechświatowym epicentrum.
4 Wygląda na to że okolice Lubartowa to drugie zagłębie – muszę to jeszcze sprawdzić...
5 Choć wystarczy samemu poszukać, informacji jest dość, sam podaję dalej trochę linków.
6 Królewska kasza, ze względu na uwielbienie jej przez Jagiellonów.
7 Z resztą gryka jest zaliczana do pseudozbóż, jak np. komosa.
8 Co też świadczy o starożytności hodowli tej rośliny...
9 Nie mylić z zakwaszaniem żołądka.
10 Czy też tam, gdzie chcemy zmniejszyć jakiekolwiek stany zapalne w organizmie.
11 Zwłaszcza, że jem też grykę nieprażoną.
13 A bardziej prawidłowo – medycyna nierockefellerowska.
14 W przypadku tej ostatniej sam odwar.
15 Sporo bardzo ważnych zalet gryki i kaszy z niej robionej znajduje się w artykule Poczty Zdrowia: Gryka ofiarą dietetycznego apartheidu - który mocno polecam – z braku czasu sam nie ująłem ich tutaj, ale są tak samo cenne.
15a Tak na marginesie - widzicie, jak różni się tekst promocyjny (to po prostu cytat z maila w którym pan Jurek chwalił znajomemu swoją kaszę) napisany przez normalnego wytwórcę normalnej gryki, od tekstów promocyjnych pisanych przez sztaby marketingowców? Ile ci musieliby zarabiać, żeby taki poziom osiągnąć? Monsanto nie byłoby stać na tak przekonujących fachowców ;)
16 https://akozlowski.wordpress.com/2012/09/25/alchemiczna-pochwala-gryki/ - który oczywiście polecam (jak i cały blog Autora!). Jak wyżej - najchętniej zacytowałbym go tu całego, ale tak się nie robi, a przy tym bardzo zachęcam do zapoznania się z całością, dlatego daję tylko krótki cytat dla zachęty do jej przeczytania.
16a Pominąłem oczywisty fakt, że nieobliczalność potrafi być dla każdego bardzo bolesna - fizycznie, psychicznie i/albo finansowo. Więc ostrzegam, są minusy.
17 Niestety moja znajomość chemii nie pozwala na lepsze wyjaśnienie czym jest coś, co wprawdzie można zapisać jako 1,3,4,6,8,13-Hexahydroxy-10,11-dimethyl-2,5-di(piperidin-2-yl)fenantro[1,10,9,8-opqra]peryleen-7,14-dion - ale już nie wymówić, a już na pewno nie z pamięci... choć da się też prościej: C40H34N2O8, czyli jakiś izomer pochodnej jednego z węglowodorów aromatycznych...
17a Tak to się nazywa w literaturze, spolszczam na bieżąco - i nie robię sobie jaj, choć tak te nazwy mogą wyglądać...
17b Teraz już robię sobie jaja, ale tylko słowotwórcze.
17c Dla wampira czy trolla to w ogóle żadna nowość.
18 No chyba, że ktoś w sezonie obżerałby się kwiatami gryki, które fagopiryn mają najwięcej.
19 W którą kopani są (w przenośni, czyli boli niby słabiej, przynajmniej na początku, ale bywa że przez resztę życia) klienci kupujący sklepowe (czyli takie, które przeszły przez skup) produkty z gryki i rzepaku.
20 Która niedawno została przejęta przez Bayera, więc można powiedzieć, że wszystko wróciło do macierzy IG Farben.
21 Skąd rolnik i działacz, choćby i wieloletni, czerpie wiedzę o tym, czy negatywne skutki roundupu są przesadzone czy nie? Zgaduję, że od producenta, w końcu to on przoduje w ilości i finansowej "jakości" badań nad glifosatem. I to jego opiniom najłatwiej dotrzeć do rolników. A skąd rolnik czerpie zaufanie do produktów Monsanto? Najwyraźniej zna dotychczasową historię korporacji i liczy, że tym razem, w końcu, to już nie trwające dekady kłamstwa, przekupstwa, oszustwa, fałszowane badania, ostatecznie przegrane wyroki sądowe z powodu coraz większej liczby ofiar, tylko szczera prawda - tym razem Monsanto na prawdę ma produkt bezpieczny dla ludzi i zwierząt. A te tysiące Hindusów, które wypiły go w aktach samobójstwa z rozpaczy, to jacyś szaleńcy, jakieś masowe urojenie.
22 Innymi słowy, trochę znowu reasumując - mężnych, choć z lekka nieobliczalnych Słowian - hreczkożerców, zamieniono na koniec, po wcześniejszym stosowaniu różnych innych sztuczek, w otyłe, ciężko chodzące stany zapalne. Wciskając im białą pszenicę w miejsce czarnej.
23 Przypomnę, że kiedyś uprawiano na wielkich obszarach grykę i zboża, bez chemicznych środków chwastobójczych – to gryka zabezpieczała uprawy przed chwastami.
24 Na jej, czy raczej nas, ludzi nieszczęście, skoro stał się to pretekst do łatwego zdemonizowania jeszcze cenniejszej od gryki rośliny.
25 Jeśli trzeba, to jak Goebbels ;)

 

Sól kłodawska naturalna kamienna

 
Najpierw będzie podsumowanie, bo nie wszyscy lubią czytać:
Na co dzień nie powinno się solić solą warzoną – oczyszczaną. Kamienna, faktycznie wykopana w kopalni, z której niczego nie zabrano, ani nie dodano, to jest to! Kłodawska jest praktycznie taka sama jak himalajska, tylko tańsza i pewniejsza.
sól kłodawska naturalna
A teraz szczegóły:
Sól to jeden z podstawowych związków, bez którego nie jesteśmy w stanie funkcjonować. Próba całkowitego odstawienia soli skończyłaby się śmiercią, ale zgon byłby poprzedzony prawdziwą męczarnią – torturowano już ludzi w tak okrutny sposób. Można by o niej pisać i pisać, temat - rzeka (słona). Ale skupię się na tym, dlaczego nieprzetworzona sól z Kłodawy nie ma u nas w Polsce konkurencji.
Przez sól rozumiem tu sól kamienną, chlorek sodu (NaCl) i kilka procent innych minerałów, które mu towarzyszą. Tych „zanieczyszczeń” jest tylko parę procent, ale to one są kluczowe do tego, by sól nam służyła, a nie szkodziła. Nie czyszczona, nie rafinowana, nie uzdatniana, jodowana itd. Tzw. sól stołowa, kuchenna, zwana spożywczą, jadalną – czyli oczyszczony chlorek sodu, jest łatwa do przedawkowania, a jego skutki są powszechnie znane. Owszem, jony chloru i sodu są nam niezbędne1 - i to w znacznie większych ilościach niż pozostałe minerały zawarte w soli nieoczyszczanej, ale to nie znaczy, że ta reszta jest zbędna. Oficjalnie przedstawia się to inaczej2.
To tak, jakby twierdzić, że skoro hamulce stanowią mniej niż jeden procent całej masy samochodu, to są praktycznie nieważne i można się bez nich obejść – nie to co silnik i karoseria...
 
„Zanieczyszczenia” won
Sól dostępna w handlu jest prawie zawsze solą morską. Albo z istniejącego morza czy słonego jeziora, albo też ze zbiornika, który wyparował przed milionami lat, a pozostała sól pod wpływem wysokiego ciśnienia wywieranego przez kolejne przykrywające ją warstwy zamieniła się w skałę zwaną halitem.
Skład makro- i mikroelementów w soli morskiej, niezależnie od tego czy odparowała ona niedawno, czy baaardzo dawno, różni się tylko nieznacznie. Ale już poziom zanieczyszczeń jest w nich zupełnie inny. Teraz w oceanach oprócz soli zalega ropa, detergenty, nawozy sztuczne i inne szkodliwe związki chemiczne, rozdrobniony plastik... Takiej nieoczyszczonej soli nie wypada sprzedawać, jest ona filtrowana prawie do czystego chlorku sodu – wraz z syfem wypadają też wszystkie pierwiastki poza bazowym związkiem. Ale sól kopalnianą też czyści się ze wszystkiego oprócz NaCl. Czasami ze względu na stosowaną metodę wydobycia,3 jednak sól kamienną wydobywaną tradycyjnie, przez odłamywanie bloków materiałem wybuchowym, które po wydobyciu są mielone, też się czyści. Produkt sklepowy musi mieć przecież jednolity kolor, a sól w kopalni będzie mieć różne odcienie nawet przy jednakowym składzie, wpływają na to zmiany struktury krystalicznej – a czysto biała nie jest nigdy. Sól w przemyśle też musi być oczyszczana – mikroelementy zapychają filtry. Do tego te parę procent innych minerałów powoduje, że sól nie będzie zawsze tak samo słona – nawet tak małe wahania w czystości powodują wyczuwalne różnice słoności – a produkt masowy musi smakować identycznie. Wreszcie przemysł żyje z przetwórstwa, nieważne czy ma ono wartość dla konsumenta, czy nie.
W rezultacie w całej sprzedawanej soli spożywczej ta nieoczyszczona stanowi mniej niż 10%. A zanim nadeszła moda na sól himalajską, kopalnia w Kłodawie nie mając zbytu na swoją sól różową, praktycznie identyczną z tą z Pakistanu (o czym za chwilę), musiała sprzedawać ją jako sól drogową...
 
Wzbogacanie, ulepszanie, doskonalenie, uszlachetnianie...
Z przetwórstwem i solą warzoną wiąże się jeszcze sprawa dodatków. Czyści się ją z niezbędnych nam pierwiastków, ale za to dodaje się dwie rzeczy – jod i substancję zabezpieczającą przed zbrylaniem.
Jod jest nam konieczny, a jego niedobory są powszechne. Stąd pretekst do jodowania soli, wymuszanego urzędowo.4
Tylko że nie bierze się pod uwagę tego, iż potrzebujemy jodu zarówno w postaci związku, jak i postaci pierwiastkowej.5 Ponadto biodostępność (wchłanianie) jodu z soli morskiej to tylko ok. 10%. Na przykład z chleba jod wchłania się ok. 10 razy lepiej, ale jodowanie pieczywa skończyło się na Świecie około lat 1980-tych, gdy jod zastąpiono dodawaniem bromków - które przeciwnie - blokują jego wchłanianie! Ilość jodu w pożywieniu w ciągu ostatnich 3 dekad spadła o połowę, a sól jodowana stała się jego głównym źródłem – jeśli to ma być walka z niedoborami tego pierwiastka, to prowadzona jest albo przez kretynów albo ludobójców.6
Na pocieszenie: ominęła nas za to jeszcze gorsza w skutkach fluoryzacja soli, stosowana np. w Szwajcarii, Niemczech, Francji czy dużej części obydwu Ameryk. No chyba, że "sól himalajska" którą kupujesz wcale nie przyjechała z Pakistanu, ale np. z Niemiec i jest bogata nie w "84 biopierwiastki", tylko w fluor - bywa i tak... 10
Drugi dodatek to antyzbrylacz: żelazocyjanek potasu. Sól kamienna w naturalny sposób się zbryla, kamienieje. By temu przeciwdziałać, przecież produkt musi być ładny i wygodny w użyciu, do soli dodaje się E-536 – żelazocyjanek potasu. Nie grozi nam raczej uwolnienie się z niego cyjanku i powstanie cyjanowodoru w organizmie, ale nie wydaje się on całkowicie bezpieczny, a już na pewno nie niezbędny.7

Dlaczego kamienna?
Wróćmy do składu soli nieoczyszczonej. Tu pójdę na łatwiznę, cytując opis ze sklepu kopalni w Kłodawie. Nie tyle z lenistwa, co po to, by pokazać w jakiej schizofrenii musi funkcjonować producent. Na tej samej stronie mamy dwa podobne teksty, na dole jest taki:
Kłodawska sól kamienna jest minerałem o wysokim stopniu czystości i nie wymaga procesów wzbogacania. Ponadto nasza sól kuchenna w przeciwieństwie do soli warzonej stanowi bogate źródło "pierwiastków życia", czyli mikroelementów (nazwanych tak przez prof. Juliana Aleksandrowicza) niezbędnych do prawidłowego, zdrowego funkcjonowania organizmu człowieka. Biopierwiastki, których praktycznie nie ma sól warzona (posiada naprawdę śladowe ilości), a wchodzące w skład naturalnej soli kamiennej tworzą kompleksy łatwo przyswajalne przez organizm. To właśnie te składniki soli kuchennej sterują czynnościami metabolicznymi, czyli przemianą materii. Odgrywają tez zasadniczą rolę w aktywności niezbędnych dla życia procesów enzymatycznych. Jest więc oczywistym, że ich niedobór, czy nadmiar musi wywołać niekorzystny wpływ na zdrowie. Skład mikroelementów w naszej soli kamiennej zbliżony jest do ich zawartości w płynie ustrojowym organizmu ludzkiego. W kłodawskiej soli kuchennej zawarte są (już od 250 mln lat): magnez, mangan, żelazo, cynk, miedź, wapń, potas, selen, jod i inne pierwiastki, których próżno szukać w soli warzonej.
 
Ale wyżej – bardziej na widoku jest wersja trochę inna:
W każdej kuchni jest nieodzowna, przeznaczona do przetworów spożywczych. Sól kamienna z Kłodawy zawiera, w śladowych ilościach, szereg naturalnych mikroelementów niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka. Skład mikroelementów występujący w kłodawskiej soli zbliżony jest do ich zawartości w płynie ustrojowym8 organizmu człowieka. Biopierwiastki wchodzące w skład kłodawskiej soli tworzą ich kompleksy, łatwo przyswajalne przez organizm. Sól kłodawska zawiera naturalne pierwiastki takie jak: żelazo, wapń, magnez, cynk, potas i jod. Kłodawska Kamienna Sól Spożywcza Niejodowana, z uwagi na brak zawartości jodu nie jest zalecana do bezpośredniego spożycia.
 
Prawda, że ostatnie zdanie cokolwiek kłóci się z resztą? Zawiera jod, ale z uwagi na brak jodu nie zaleca się jej jeść, co najwyżej można w niej zakisić ogóra... Wygląda na to, że bakterie mlekowe odpowiedzialne za kiszenie nie przepadają za przetworzoną solą (a tak się składa, że one wiedzą, co dobre dla ludzi; w każdym razie na pewno lepiej od ministra zdrowia). Do tego, ponieważ państwo zmusza producentów do jodowania soli spożywczej, czyli tej pakowanej detalicznie, do 1 kg, Kłodawa sprzedaje niejodowaną w paczkach 1,1 kg...
Potrzebujemy kompletu pierwiastków, podobnie jak inne zwierzęta. Bez nich choćby witaminy przestają się wchłaniać i cała suplementacja na nic. Najłatwiej przyswajalne są w postaci zjonizowanej, dostępnej w roślinach. Tylko że model rolnictwa który zdominował Świat po wojnach światowych spowodował, że jest ich już w roślinach uprawnych bardzo niewiele. Nawożenie odchodami zwierząt i roślinami, które zawierały komplet pierwiastków zastąpiono stosowaniem samego azotu, fosforu i potasu, czasem dokładając jeszcze wapń, magnez i siarkę. Dlatego tych wszystkich minerałów z soli kamiennej potrzebujemy teraz bardziej niż nasi przodkowie! Skoro z roślin nie wyciągamy już pierwiastków, które potrzebujemy9, pozostaje „nawóz” w postaci soli nieoczyszczanej. Którą jednak zamieniono powszechnie solą kuchenną: prawie czystym chlorkiem sodu.
Żeby zachować jako taką suplementację minerałami, a przy tym nie przedawkować NaCl (który przecież jemy nie tylko soląc samodzielnie, jest on wciśnięty do większości przetworzonej żywności i przypraw), wypada całkowicie wyeliminować z diety sól oczyszczoną i zjadać tą nieprzetworzoną.
 Nie jem cukru, ale solę każdą szklankę wypitej wody, więc w mojej cukierniczce jest...sol w cukiernicy
Sól himalajska, a kłodawska
Modna w ostatnich latach stała się sól z Pendżabu w Pakistanie, która najczęściej nazywana jest różową solą himalajską. Wydobywana ręcznie od XIII wieku w drugiej pod względem wielkości kopalni soli kamiennej na Świecie, stała się popularna najpierw w Niemczech, potem reszcie Zachodniej Europy, wreszcie USA, Indiach i dalej10. O jej fantastycznych właściwościach można poczytać wszędzie. Tyle, że wraz z modą pojawiły się dwa nieuchronne problemy: wzrost ceny oraz podróbki, których przybywa, skoro taniej jest zabarwić cokolwiek (np. niemiecką sól fluorowaną), niż sprowadzać oryginał z drugiego końca Świata. Sól z Pakistanu przeważnie jest różowa, ze względu na trochę inną budowę struktury krystalicznej.11 Tak się przy tym składa, że jest bardzo podobna do kłodawskiej. Obydwie pochodzą z tego samego okresu, z mórz, które odparowały 250 milionów lat temu.12 Obydwie wydobywa się mechanicznie, przez odrąbywanie i mielenie, a nie rozpuszczanie. W obydwu złoża są na podobnej głębokości, na której znalazły się po wypiętrzeniu z ok. 5-6 km pod ziemią – obecnie to jakieś 700 m.12a I co najważniejsze, mają bardzo zbliżony skład.13 W Kłodawie występuje zarówno sól o zwykłej, szarawej barwie, jak i różowa, taka jak himalajska. Ta różowa jest trochę bogatsza od zwykłej w hematyt (tlenek żelaza), ale uboższa o kilka innych pierwiastków (siarka, potas). W sumie nie jest to różnica, która dla mnie uzasadniałaby płacenie wielokrotnie więcej za różową.
 
Cudze chwalicie, swojego nie znacie
W Polsce najwięcej soli wydobywa się obecnie w kopalniach w Inowrocławiu i Ciechocinku – to ten sam 250 mln lat stary halit, ale wydobywany wypłukiwaniem solanki. Kłodawa to największa kopalnia, gdzie faktycznie się kopie. Udział soli z Kłodawy w rynku spożywczym to niecałe 10%.
Pracownicy kopalni w Kłodawie zdają sobie sprawę, że to ich nieprzetworzona sól powinna najczęściej pojawiać się na stołach w Polsce, ale jako producent, wpływ mają na to niewielki – widać to choćby tutaj. Pewnie gdyby była w sklepach, sytuacja wyglądałaby odrobinę lepiej (kłodawską jak już gdzieś widzę, to tylko jodowaną). Zamiast niej jemy albo białą słoną śmierć, albo kosztującą słono sól (być może) z Himalajów.
Rozumiem, że np. Niemcy nie chcieli kupować benzyny na stacjach Orlen dopóki nie przerobiono ich na nie kojarzącą się z naszym krajem markę Star.14 Ale dlaczego Polacy zamiast czysto polskiej15, kupują wielokrotnie droższą sól z Pakistanu czy innego NRD?
Z niewiedzy.
 
Przypisy:
1 Sód odpowiada za stan krwi, reguluje jej ciśnienie, reguluje proces wymiany woda – sól, bierze udział w pracy enzymów trawiennych, w procesach metabolizmu, w pracy układu sercowo-naczyniowego, wpływa na aktywność tkanki mięśniowej i nerwów, uczestniczy w równowadze kwasowo-zasadowej, pewnie jeszcze w czymś. Chlor razem z sodem i potasem odpowiada za bilans wodny, również odpowiada za homeostazę kwasów i zasad oraz działanie różnych enzymów, a ponadto współtworzy kwas żołądkowy.
2 Artykuł w wikipedii pokazuje typowe podejście – sól kuchenna to albo sól kamienna, czyli halit, minerał, mający zastosowanie jako surowiec w przemyśle chemicznym i spożywczym (czyli baza do produkcji soli warzonej - jadalnej), albo sól warzona, czyli oczyszczona do prawie czystego chlorku sodu. Dopiero ta oczyszczona jest określona jako przyprawa, konserwant, składnik produktów spożywczych.
W przypadku soli warzonej jest w wikipedii takie zdanie: jej wartość spożywcza jest pogorszona o brak mikroelementów występujących w naturalnej soli kamiennej, natomiast smak poprawiony, bardziej słony w porównaniu z solą kamienną, która może mieć posmak gorzkawy.
Wniosek jest taki z tej całej encyklopedycznej wiedzy - sól nieoczyszczona jest be – zanieczyszczona, to dopiero surowiec do zrobienia czegoś dla ludzi. Sól warzona – ta do jedzenia, wprawdzie jest gorsza ze względu na brak mikroelementów (podkreślam – niezbędnych do traktowania soli jako czegoś służącego zdrowiu), ale za to smakuje lepiej, bardziej słono. A z tym gorzkawym smakiem w przypadku halitu to już bzdura zupełna: sole o tak dużej zawartości magnezu, siarki czy potasu, że stają się gorzkawe, są solami kąpielowymi, a nie jadalnymi.  W artykule o soli kuchennej lista szkodliwych właściwości NaCl dla zdrowia jest znacznie dłuższa niż sama definicja tej soli, nie ma tu też w ogóle mowy o mikro-, makro-, czy jakichkolwiek elementach.
Czyli sól staje się zdatna do spożycia, dopiero kiedy stanie się bardziej słona o te parę procent, za to mało wartościowa dla organizmu, łatwa do przedawkowania, kolejna po cukrze „biała śmierć”.
Nie jest to napisane wprost, ale tak to jest zaprezentowane. Taki mechanizm jest powszechny, np. w przypadku równie ważnej dla naszego zdrowia kwestii bakterii żyjących w przewodzie pokarmowym – wniosek z czytania mądrości wikipediowych jest taki, że gdzieś tam marginalnie czemuś służą, ale najlepiej na wszelki wypadek wybić... Podobnie jest z witaminami i wszystkim, co koliduje z interesami przemysłu
Co ciekawe, po raz ostatni sięgając do nieszczęsnej encyklopedii dla mas – o ile w przypadku soli spożywczych nie ma prawie mowy o minerałach – chlorek sodu = przyczyna chorób cywilizacyjnych, to w artykule o solach już nie tylko do zjadania – mineralnych, o roli minerałów pisze się więcej – wszystko to, co powinno być wspomniane przy soli kamiennej. Przytoczę fragment: sole mineralne są ważnym składnikiem diety człowieka, spełniają bowiem rolę budulcową oraz regulacyjną. Są tam przykłady tego, co robią poszczególne minerały i jakie są skutki ich niedoborów. Dlaczego w przypadku artykułu o soli kamiennej nie ma słowa o tym?
I nie jest tak tylko w polskiej Wikipedii, ot, przykład z angielskiej: Himalayan salt is chemically similar to table salt plus mineral impurities like zinc, iron, copper and chromium.
Ogólniej temat wiarygodności Wikipedii przedstawia BaldTV w dwuczęściowym materiale.
3 Gdzie do pokładu soli wpuszcza się wodę, która ją rozpuszcza, a następnie wypompowuje się powstałą solankę. Jest zanieczyszczona różnymi rzeczami zebranymi po drodzei, stąd potrzeba filtracji.
4 Minister zdrowia co jakiś czas wypuszcza rozporządzenia dotyczące wymogu dodawania do soli jodku bądź jodanu potasu. Potem sanepid bada próbki soli ze sklepów i produkuje raporty, z których wynika tylko brak sensownej metodologii i praktyki, za to nadrabia się nadbudową w iście socjalistycznym stylu: „Konsekwencją społeczną niedoboru jodu przy dużym epidemiologicznym nasileniu zjawiska, może być stagnacja ekonomiczna”. Źródło: Raport z badań monitoringowych przeprowadzonych przez Państwową Inspekcję Sanitarną w zakresie jakości jodowania soli kuchennej w 2007 rok. JAKOŚĆ jodowania? Skoro mierzy się tylko zawartość dodanego jodku albo jodanu? Nieważne, grunt że wyjaśniła się przyczyna stagnacji ekonomicznej.
5 Stąd np. w płynie Lugola znajduje się zarówno czysty jod, jak i jodek potasu.
6 Więcej o roli jodu i jego dostępności m.in. w żywności w artykule bazującym głównie na badaniach dra Guy'a Abrahama & co. A co do kretynów - wrodzony zespół niedoboru jodu, poważny niedorozwój umysłowy spowodowany brakiem jodu, był wcześniej nazywany kretynizmem lub matołectwem. Kretyn lub matoł to zatem nie jakiś tam głupek, ale ofiara braku jodu, a że tkwimy w błędnych kołach...
7 Żelazocyjanek potasu jest solą bardzo trwałą, do rozłożenia jej potrzebny jest stężony kwas, najlepiej siarkowy. Kwas solny w żołądku nie osiaga takiego stężenia, a nawet gdyby jakimś cudem do tego doszło, powstała ilość przy typowym dziennym spożyciu byłaby kilkadziesiąt razy mniejsza od toksycznej, o śmiertelnej nie wspominając. Wyliczenia można znaleźć np. tutaj.
Problem leży gdzie indziej, żelazocyjanek, nawet w tak małych ilościach – w soli jest go ok. 1:1 000 000, wystarcza do tego by te milion ziarenek chlorku sodu przypadających na jedno ziarenko żelazocyjanku potasu zmieniło swoje właściwości krystaliczne, wytwarzając mocne, ostre igiełki. Ten proces, którego nauka jeszcze nie całkiem rozumie, jest stosowany w metalurgii, ale w organizmie może działać podobnie, uszkadzając np. szkliwo stawów. Ogranicza też transport tlenu we krwi, może powodować alergie itp., szczegóły (po angielsku) tutaj. W USA użycie żelazocyjanku w produktach spożywczych jest zresztą całkowicie zakazane. 
8 Małe sprostowanie należy się do wspomnianego płynu ustrojowego – chodzi o większość płynów ustrojowych – krew, limfę i inne płyny między- i wewnątrzkomórkowe, a także ciecze, które wydalamy.
9 Pozostają jeszcze rośliny morskie, zwłaszcza glony, bogate we wszystko co nam potrzeba, bo niezależne od przemysłowego nawożenia. Ale są zanieczyszczenia, o których była już mowa, a poza tym ceny i dostępność dobrych alg w krajach takich jak Polska są zaporowe.
10 Historię ściemy z solą himalajską, a właściwie jej fluoryzowanymi podróbami produkowanymi w Niemczech, które w szczycie mody sprzedawano po 24 euro za kilogram, jako „eliksir życia” opisuje np. Projekt Edukacji o Fluorze (po angielsku) – także źródło informacji o niebezpieczeństwach związanych z fluoryzowaniem soli.
11 Powszechnie, ale błędnie sądzi się, że różowy kolor jest skutkiem zabarwienia przez większą ilość żelaza niż w zwykłej soli. Żelazo, jeśli jest go tyle, że wpływa na kolor, barwi na brązowo. Różne kolory soli zależą od zmian w strukturze krystalicznej, choć czasem występują one razem z inną zawartością różnych pierwiastków, ale też promieniowaniem – np. sól występująca w sąsiedztwie uranu staje się niebieskawa. Spośród wszystkich soli wydobywanych w Pakistanie, ta różowa ma żelaza najmniej, szczegóły w dokumencie z linku w przypisie nr 13.
12 Dla porównania, sole wydobywane w innych kopalniach bywają zwykle znacznie młodsze, np. nasza zabytkowa kopalnia w Wieliczce to sól sprzed 15 milionów lat.
12a Starsze pokłady na głębokości ok. 600 metrów stanowią najgłębiej położoną trasę turystyczną w Polsce.
13 Skład soli kłodawskiej, a skład soli himalajskiej - podane są niestety w niekompatybilnej postaci i trzeba sie troszkę pobawić. Poza tym to są przykładowe składy, w różnych miejscach złoża trochę inne będą ilości poszczególnych pierwiastków. Dokładniejsze dane dotyczące składu soli himalajskiej – choć tylko głównych pierwiastków, np. bez jodu - znajdują się tutaj
15 Złoża soli w regionie Kłodawy (ziemie Polskie od zawsze – a wcześniej słowiańskie, łużyckie, R1a) odkryli geologowie w 1937 roku, kopalnię zbudowano już po wojnie. Nie rozkradziono – wciąż jest to spółka Skarbu Państwa.

Oprócz wymienionych źródeł internetowych korzystałem też z kilku książek:
Iwan Nieumywakin – Sól – lecznicze właściwości (Wydawnictwo Vital 2017)
Mark Sircus – Woda życia (M Wydawnictwo 2017)
Anita Hessmann-Kosaris – Woda jest najlepszym lekarstwem (Wydawnictwo AA 2010)
Jerzy Zięba – Ukryte terapie, część I (Egida Consulting 2016)
 

 
 
(C) Marcin Bogacz – cokolwiek jest udostępniane w domenie bogacz.pl i zdrowamoc.info, zrobiłem sam, albo podaję autora. Jak chcesz coś skopiować, najpierw zapytaj czy możesz; nie możesz, dopóki nie dostaniesz zgody.